W dniach 12-13 października o godzinie 7.30 wyruszyliśmy z rynku w Kaźmierzu na dwudniową wycieczkę do Wrocławia. Na miejsce przybyliśmy ok. godziny jedenastej, gdzie czekała na nas przewodniczka. Pierwszym punktem programu było zwiedzanie Panoramy Racławickiej. Po krótkim marszu ciemnym tunelem dotarliśmy do okrągłej platformy, z której rozpościerał się piękny widok na cały, ogromny obraz. Głównymi autorami byli Jan Styka oraz Wojciech Kossak. Przedstawia on bitwę pod Racławicami, na której czele stał Tadeusz Kościuszko. Obraz ma wymiary 15 × 120 metrów. Postacie tam namalowane oraz konie jak również scenografia przed nim są tak realistyczne, że sprawiają wrażenie efektu 3D. Po zwiedzeniu wystawy udaliśmy się na Ostrów Tumski zwiedzić katedrę oraz sąsiednie zabytki. Przechodząc jednym z ponad stu mostów wrocławskich, udaliśmy się na nadbrzeże Odry, skąd wypłynęliśmy w rejs stateczkiem. Podróż trwała ok. godziny.
Po powrocie na ląd udaliśmy się do nieopodal zlokalizowanej zabytkowej Hali Targowej, w której na wielu stoiskach można było się zaopatrzyć w przeróżne smakołyki. Niezmordowana pani przewodniczka poprowadziła nas dalej wąskimi uliczkami starówki do Uniwersytetu Wrocławskiego. Zobaczyliśmy piękną Aulę Leopoldina i salę muzyczną Oratorium Marianum. Idąc dalej przepięknymi uliczkami dotarliśmy na rynek przechodząc obok Piwnicy Świdnickiej z 1273 roku, która jest najstarszą restauracją w Europie. Nasze zwiedzanie skończyło się na placu przed budynkiem Narodowego Forum Muzyki. Zmęczeni i głodni udaliśmy się do hotelu, a potem na obiadokolację i do łóżek. Następnego dnia zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy na zwiedzanie Muzeum Narodowego, w którym każdy znalazł coś ciekawego dla siebie. Kolejnym punktem zwiedzania była Hala Stulecia, która jest na liście światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Jak była nasza radość, gdy udało nam się zdążyć na pokaz fontann tańczących w rytm muzyki. Było to coś pięknego. Ostatnim miejscem, które odwiedziliśmy było wrocławskie ZOO. Afrykarium zrobiło na nas piorunujące wrażenie a bliskość rekinów, płaszczek czy manatów była niesamowitym przeżyciem. Po zjedzeniu obiadu udaliśmy się w drogę powrotną. Na kaźmierski rynek przyjechaliśmy wieczorem, zmęczeni, ale pełni wrażeń. Był to kolejny bardzo udany wyjazd, który w profesjonalny sposób zorganizował niezastąpiony Tadeusz, któremu tradycyjnie serdecznie dziękujemy.